O autorze
Wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata i Europy w skoku o tyczce, 3-krotna olimpijka. Spróbuję przybliżyć sport i okolice widziany moimi oczami

Od jutra Londyn

Jutro ruszam do Londynu. Moje czwarte Igrzyska. Po raz czwarty ślubowanie, nominacja, wioska, emocje, rywalizacja. Sydney, Ateny, Pekin, Londyn. Kawał życia.

Jestem Państwu winna obiecane wspomnienia z Formii. Trening i kibicowanie przed telewizorem i komputerem pochłonęły mój cały czas w ostatnich dniach więc wspomnienie będzie tylko jedno. Bodajże w 2006 roku spotkałam w Formii po raz pierwszy Fabianę Murer, dzisiaj aktualną mistrzynie Świata lecz wtedy nieznaną Brazylijską tyczkarkę , która w 2005 roku lekko zapukała do bram światowej czołówki. Śmiało mogę powiedzieć , że dzisiaj to moja największa przyjaciółka wśród tyczkarek. W trakcie pierwszych wspólnych dyskusji okazało się, że z Fabianą rywalizujemy już od 1998 roku. Wspólnie startowałyśmy w MŚ juniorek w Annecy. Ja zdobyłam wtedy srebrny medal a Fabiana była daleko poza finałem. Dzisiaj to reprezentantka Brazylii jest większą faworytką. W związku z tym wiele rozmawialiśmy i rozmawiamy wspólnie o tym jak ciekawe i jak różne mogą być kariery sportowe, jak pogmatwane mogą być drogi na szczyt. Zawsze bardzo miło jest mi słyszeć, że przez wiele lat byłam dla niej wzorem do naśladowania. Ja bardzo szanuję Fabianę za determinacje i wielką skromność. Już cieszę się na myśl, że po jej odwiedzinach w Szczecinie przyszła w tym roku kolej na rewizytę w Brazylii☺ Październik zapowiada się bardzo ciekawie.

Najsmutniejszą informacją jaka dotarła do mnie w przededniu Igrzysk była wiadomość o wypadku i kontuzji Majki Włoszczowskiej. To jest w moim odczuciu prawdziwy dramat, nawet nie będzie miała szansy by się sprawdzić. Ten moment poczytuje jako absolutnie najgorszy i współczuję jej po prostu bardzo. Moje i Majki losy co jakiś czas się bardzo mocno splatają. Inne zupełnie dyscypliny ale myślę, że bardzo podobny stosunek do sportu i jego miejsca w naszym życiu, podobne pragnienia i marzenia. Czas by dokładnie to obgadać przyjdzie po zakończeniu naszych karier.

W Londynie podczas zawodów towarzyszyć mi będzie moja mama. To sytuacja nietypowa ale bardzo przyjemna. To efekt zaproszenia mojej mamy przez firmę P&G do kampanii "Dziękuję Ci Mamo". Myślę, że dla niej to również będzie wielkie wydarzenie. Pierwszą pamiątką, która zostanie nam po tej akcji to film, w którym wystąpiłyśmy wspólnie. Film mnie bardzo wzrusza i potwierdza słuszność wyboru takiej a nie innej drogi życiowej. Ponadto przypomnieć sobie siebie podczas startu na Igrzyskach w Sydney, po prostu bezcenne☺

Jadę do Londynu z przekonaniem ,że zrobiłam wszystko co możliwe by jak najlepiej przygotować się do tego startu . Jak państwo pewnie zauważyli, nie lubię w szczegółach opisywać mojej codziennej pracy, nie mam do niej jakiegoś nadzwyczajnego stosunku więc nie będzie szczegółowych opisów potu, bólu itp. Ostatnie miesiące to był po prostu czas bardzo rzetelnej pracy. Dzisiaj mogę sobie i Państwu obiecać , że zrobię wszystko by być szczęśliwą i spełnioną po swym ostatnim olimpijskim starcie. Trzymajcie kciuki☺
Trwa ładowanie komentarzy...