Moja oryginalna Wielkanoc 2013

Wielkanoc w moim dotychczasowym dorosłym życiu zawsze była praktycznie dniem pracy.

Boże Narodzenie było jedynym czasem spędzanym świątecznie z najbliższymi, Wielkanoc natomiast w większości spędzałam na zgrupowaniach, najczęściej poza granicami Polski. Oczywiście łamało się rytuał normalnego treningowego dnia jakimś świątecznym akcentem typu zmniejszonych obciążeń treningowych☺ i wyszukanym w okolicznych sklepach jajkiem, któremu nadawaliśmy świąteczne znaczenie. Jasną stroną moich sportowych Świąt Wielkiej Nocy była atrakcyjna pogoda, ciepło, gdyż najczęściej w tym czasie bywałam np. Na Wyspach Kanaryjskich☺.

Wielkanoc roku 2013 jest absolutnie nowym doświadczeniem. Po pierwsze, jak wszyscy widzą jest zima☺. Po drugie, spędzam ją pierwszy raz z mężem. Mężczyzna ten sam tylko nazewnictwo inne☺. Jesteśmy u mojej babci w Polanicy Zdrój. W Polanicy spędzałam wszystkie wakacje swojego dzieciństwa, staram się tutaj bywać przynajmniej raz do roku, jednak Wielkanoc spędzę w tym pięknym uzdrowisku po raz pierwszy. Jest z nami nasz piesek Rokky i jest oczywiście najważniejszy, dojrzewający w moim coraz większym brzuchu przyszły członek naszej familii.
Wszystkie fakty opisane w akapicie wyżej powodują, że ta Wielkanoc jest jedyna w swoim rodzaju, jednostkowa i oryginalna.

Najbardziej chcę w ciągu tych kilku najbliższych dni po prostu odpocząć – uzdrowić☺. Od stycznia, gdy rozpoczęłam pracę w Radiu Szczecin, mam wyraźny problem z wysypianiem się. Do pobudek o 5.45 już się niby przyzwyczaiłam, jednak mój organizm czasami ostro protestuje☺. W Polanicy jestem od czwartku i staram się akumulować godziny snu. Mogą okazać się bardzo ważne, szczególnie, że za ok 2 miesiące mój plan dnia znowu ulegnie dużej zmianie☺. Ktoś czytający te słowa może pomyśleć, że się nad sobą rozczulam, pisząc tyle o zmianach, jednak to jest dla mnie bardzo ważne. Mój dotychczasowy, sportowy tryb życia charakteryzował plan, jego realizacja i rutyna. Nie mówię oczywiście, że było źle, ale dzisiaj póki co jest kompletnie inaczej i to pochłania wiele mojej uwagi.

Na zakończenie tego wpisu postuluję za Wojciechem Waglewskim: „Myślę sobie że ta zima musi kiedyś minąć…”, bowiem nie dopinam się już w swoją zimową kurtkę☺ . To jest bardzo poważny powód☺
Trwa ładowanie komentarzy...